Popularne artykuły
| NA CZTERY STRONY ŚWIATA |
|
|
| Wpisany przez Cezary Bryka | |||
| niedziela, 12 lutego 2012 23:50 | |||
- Z okazji pogrzebu Wisławy Szymborskiej, który odbędzie się w czwartek w Krakowie, tuż po hejnale trębacz zagra z Wieży Mariackiej »Nic dwa razy się nie zdarza« utwór do wiersza Wisławy Szymborskiej – poinformowała Aleksandra Nalepa z Krakowskiego Biura Festiwalowego. (tvp.info.pl)„W południe z Wieży Mariackiej zamiast hejnału popłynęła melodia utworu »Nic dwa razy się nie zdarza«, napisanego do wiersza Wisławy Szymborskiej, który miała w swoim repertuarze Łucja Prus. Utwór zagrał na cztery strony świata Marian Magiera, pierwszy trębacz Capelli Cracoviensi”. (wyborcza.pl) „Tuż po hejnale trębacz zagrał z Wieży Mariackiej »Nic dwa razy się nie zdarza« utwór do wiersza Wisławy Szymborskiej, który miała w swoim repertuarze Kora i Maanam, a wcześniej Łucja Prus”. (liczne media za PAP) Poznaliśmy więc nazwiska: wykonawczyni piosenki, z której pochodzi muzyka, wykonawców piosenki z inną muzyką, trębacza i urzędniczki, która poinformowała o pomyśle wykonania tego utworu po hejnale.
Wykonanie melodii w takich okolicznościach wydaje się wielkim zaszczytem i wielką nobilitacją dla kompozytora. Jednak nazwisko Andrzeja Mundkowskiego w pierwszych, branych z PAP zapowiedziach zostało przemilczane, zaś po uroczystości padło w niewielu relacjach i tylko mimochodem, jako element cytowanej za PAP rozmowy z trębaczem. Nie wiem, czy którykolwiek program informacyjny radia albo telewizji opatrzył wyemitowany fragment uroczystości pogrzebowych nazwiskiem autora melodii – wiem tylko, że „Wiadomości” TVP1 tego nie zrobiły. Nikomu nie przyszło do głowy, żeby poszukać nazwiska kompozytora, którego wkład w stworzenie melodii, rozpoczynającej uroczystość jest niemniejszy, niż wkład jej dawnej wykonawczyni i zespołu wykonującego wiersz z inną muzyką. W uznanym za wzorzec dziennikarskiej nierzetelności DTV kursowało dyżurne powiedzenie: „dajemy na niemo i za PAP-em”, co oznaczało, że nie wolno zmienić ani słowa w podanej przez agencję wersji. Jak widać, tendencja kwitnie. Kompozytor nie żyje od 33 lat, więc mógł nie zwrócić uwagi na świństwo, jakim było pominięcie jego nazwiska. Jednak sposób w jaki go potraktowano, skojarzył mi się z awanturą o ACTA. Prawa autorskie traktuje się w niej wyłączne w kategorii finansów. A co z ochroną, jakby to powiedzieć, myśli autora? Autor tekstu i kompozytor piosenki zazwyczaj ściśle ze sobą współpracują, bez względu na to, czy słowa są pisane do muzyki, czy odwrotnie. Te dwa elementy muszą ze sobą ściśle współgrać: wprost lub w zamierzonym kontrapunkcie, byle wyrażały nastrój, oddający wspólną myśl. Dopiero po osiągnięciu tego celu piosenka, lub każdy inny utwór łączny, staje się całością. W internecie, głownie na portalu YouTube, prawie każda popularna piosenka zyskuje liczne amatorskie opracowania wizyjne, często sprzeczne z myślą jej autorów (żeby nie używać określenia „bezmyślność” – nazwałabym taki zabieg „niezamierzonym kontrapunktem”). Jednak wszechobecne przesłodzone obrazy, przedstawiające piękno przyrody lub czar niedoubranych pań, nawet jeśli kompletnie nie pasują do ilustrowanego utworu, są przejawem fascynacji. Czasem ośmieszają obiekt zachwytu, czasem wkurzają odbiorcę, ale trudno je uznać za dowody pazerności lub złej woli. Jednak istnieje działalność równie amatorska, równie prymitywna, lecz ewidentnie szkodliwa: świadome wypaczanie sensu. W czasach stanu wojennego Jan Pietrzak napisał przepiękną (a tak, szlachetny Pan Bozia w swojej niezmierzonej dobroci obdarzył go talentem) piosenkę „Nielegalne kwiaty” – o kwietnym krzyżu, układanym przez Warszawiaków na ówczesnym Placu Zwycięstwa. Udział w układaniu krzyża lub modlitwa, czy chwila zadumy nad nim często kończyły się poważnymi represjami. Po latach, kiedy pojawiła się możliwość prezentowania własnej twórczości w internecie, ktoś zilustrował piosenkę zdjęciami z tamtego okresu. Obrazy pałowania, armatek wodnych, walk uzbrojonych i opancerzonych oddziałów ZOMO z cywilami – przypominały tamtą grozę i stanowiły twórczy, nawet jeśli niezamierzony kontrapunkt z lirycznie brzmiącą piosenką. Minęły następne lata i do piosenki o nielegalnych kwiatach dodano obrazy spod krzyża na Krakowskim Przedmieściu. Kojarzenie rzadkich i niemrawych akcji Straży Miejskiej ze słowami piosenki: „Szpicle i armaty stoją przeciw nim, pałki, automaty, tresowane psy” budzą to, co literatura piękna określa słowami „śmiech i zgroza”. Nie da się piosenki bronić: choć każdy autor powinien zaprotestować przeciwko ośmieszającej manipulacji, TEN autor nie jest KAŻDYM autorem:
Jednak kara musi być: w zmanipulowanej wersji filmowej pozostawiono wstęp do piosenki: „Był taki rok, osiemdziesiąty drugi rok”. Co oznacza, że katastrofa lotnicza wydarzyła się o 30 lat wcześniej niż się powszechnie przypuszcza, a więc w czasach kiedy Polska nie miała żadnego prezydenta, więc nie wiadomo o co tyle hałasu. Wyobraźmy sobie jednak, że w taki sam sposób zniekształcono tekst Wojciecha Młynarskiego... Np. „Róbmy swoje”, albo „Przyjdzie walec i wyrówna”, albo: sł. Wojciech Młynarski, muz. Tadeusz Suchocki, wyk. Jan Kobuszewski i Wiesław Gołas. Nie wiem, czy jakiekolwiek prawo chroni autorską myśl. Wiem, że jeśli ktokolwiek w realu zamierza wykorzystać cudzy utwór, ma obowiązek poprosić o zgodę autora, przedstawiając mu warunki finansowe, następnie zostaje spisana umowa. Jeśli utwór został wcześniej zgłoszony do ZAiKS-u, stowarzyszenie wyłapuje jego wykonania w całej Polsce i ściąga tantiemy – w tej dziedzinie prawa autorskie prowadzą nawet do przesady.To wszystko dotyczy finansów. A co z myślą? Być może należałoby stawiać na przyzwoitość (ćśśśśś, sam się uśmiałem), a może trzeba wreszcie zacząć wywlekać i potępiać świństwa? Ale jak, jeśli nawet w realu, gdzie jest o tyle łatwiej, nikt tego nie robi? No to ja zacznę. Kiedy przeczytałem w zapowiedziach uroczystości pogrzebowych Wislawy Szymborskiej, że „Nic dwa razy się nie zdarza” to „utwór który miała w swoim repertuarze Kora i Maanam, a wcześniej Łucja Prus”, o mało mnie szlag nie trafił. Zaznaczam: nie mam nic przeciwko Korze i Maanamowi. Poza tą jedną historią. Kiedy powstała wersja Maanamu z muzyką Marka Jackowskiego, trudno było nie znać poprzedniej wersji piosenki. Dotyczy to zwłaszcza ludzi z branży muzycznej: kilka lat wcześniej na festiwalu opolskim Andrzej Mundkowski otrzymał nagrodę Ministerstwa Kultury i Sztuki za piosenkę „Nic dwa razy się nie zdarza” oraz nagrodę specjalną za jej aranżację. Nie mieści się w kanonie dobrych obyczajów wykorzystywanie po raz drugi tekstu, do którego już ktoś napisał muzykę. Nawet, gdyby ta nowa miała być lepsza (ja tak nie uważam, ale o gustach... itp.): Jednak prawdziwe świństwo zrobiono tekstowi. Liczne zmiany, jak przeczytałem w jednym ze specjalistycznych portali, mają ułatwić przekład tekstu na język angielski w rytmie rocka: „Z siedmiu lekkich, choć nieco powłóczystych szerokich fraz slow-foxa, wyznaczonych w oryginale rytmem rymów, które zataczają koło: od przyczyny do rutyny, od świata do lata, od nocy do oczy, od głośno do okno, od ścianie do kamień, od lękiem do pięknie, od zgody do wody namnożyło się ich w angielskiej wersji czternaście. Frazy się skróciły. Rytm wiersza się zmienił. Temat nabrał przyśpieszenia” Wszystko fajnie. Po angielsku to po angielsku. Się skróciły, to się skróciły. Przyśpieszenia to przyśpieszenia. Jednak jest coś, czego nie umiem wybaczyć od momentu, kiedy po raz pierwszy usłyszałem wersję Maanamu. „Wczoraj, kiedy twoje imię
Usunięcie drugiej spośród tych zwrotek uważam za przestępstwo, które powinno być karane dożywotnim zakazem korzystania z jakichkolwiek tekstów poza własnymi. ktoś wymówił przy mnie głośno, tak mi było, jakby róża przez otwarte wpadła okno. Dziś, kiedy jesteśmy razem, odwróciłam twarz ku ścianie: Róża? Jak wygląda róża? czy to kwiat, a może kamień?” Resztę życia zamierzam poświęcić wymyślaniu równie finezyjnych kar dla wszelkiego rodzaju przestępców, wypaczających cudzą twórczość. Wszystkie zamieszczone w tym tekście dzieła filmowe pobrałem nielegalnie, bez wiedzy i zgody autorów. Ewentualną karę przyjmę z przykrością, ale z przyjemnością wieść o niej roztrąbię na cztery strony świata. C.B.
![]()
|
Joomla free themes by Lonex.


- Z okazji pogrzebu Wisławy Szymborskiej, który odbędzie się w czwartek w Krakowie, tuż po hejnale trębacz zagra z Wieży Mariackiej »Nic dwa razy się nie zdarza« utwór do wiersza Wisławy Szymborskiej – poinformowała Aleksandra Nalepa z Krakowskiego Biura Festiwalowego. (tvp.info.pl)
Nie wiem, czy jakiekolwiek prawo chroni autorską myśl. Wiem, że jeśli ktokolwiek w realu zamierza wykorzystać cudzy utwór, ma obowiązek poprosić o zgodę autora, przedstawiając mu warunki finansowe, następnie zostaje spisana umowa. Jeśli utwór został wcześniej zgłoszony do ZAiKS-u, stowarzyszenie wyłapuje jego wykonania w całej Polsce i ściąga tantiemy – w tej dziedzinie prawa autorskie prowadzą nawet do przesady.











