Popularne artykuły
| NIE ZADZIERAĆ Z POETĄ! |
|
|
| Wpisany przez Cezary Bryka | |||
| poniedziałek, 26 września 2011 21:47 | |||
Zasmucony, ale i oniemiały z podziwu: nie spodziewałem się, że tak sprawnie z tragedii można zrobić groteskę, starannie omijam temat katastrofy lotniczej z 10 kwietnia 2010r. Jeśli jednak w scenografii groteski wiesza się portret poety z całkiem innej sztuki – czułbym się zaprzańcem, gdybym milczał. „Po 11 września 2001 r. kilku polskich poetów poświęciło wiersze amerykańskiej tragedii. Bodaj najsłynniejszy utwór – »Spróbuj opiewać okaleczony świat« – napisał Adam Zagajewski, ale temat zainspirował też młodszych twórców. Z jednym z nich miałem okazję rozmawiać po 10 kwietnia 2010r. - Napisałeś poruszający wiersz o WTC – zagaiłem – ale obaj wiemy, że o Smoleńsku nie napiszesz ani słowa. Nawet gdyby przyszło ci coś do głowy, będziesz się bał kontekstu: romantyzm, martyrologia, megalomania narodowa...” To z artykułu Wojciecha Wencla pt. „Smoleńsk w cieniu WTC”, opublikowanego w najnowszym numerze „Gazety Polskiej”. Po zapowiedzi artykułu następuje sadystyczna zachęta: „Więcej przeczytaj w aktualnym numerze dostępnym już w kioskach!”. Nie zamierzałem inwestować środków w kupno całego numeru, groziło mi więc, że - choćbym żył 100 lat - umrę nie znając reakcji jednego z młodszych twórców na zagajenie Wojciecha Wencla. Uratował mnie sabotaż portalu wPolityce.pl, który redakcji „GP” popsuł suspens, publikując tekst w całości. Oto ciąg dalszy frapującego dyskursu: „Przyznał mi rację. Zapytałem, czy nie uważa tej sytuacji za groteskową. - Tak – odparł – ale w takiej kulturze żyjemy. Celowo nie wymieniam nazwiska poety, bo nawet go trochę rozumiem. I współczuję mu tego wiersza o WTC, który będą kiedyś czytać jego późne wnuki. Co pomyślelibyśmy o Tadeuszu Gajcym, gdyby zamiast powstańczych wierszy został po nim utwór o operacji aliantów w Normandii? No, ale Gajcy miał łatwiej, bo wychował się w kulturze, którą rządził duch romantyków, a nie Zygmunt Bauman”. W tym miejscu Wojciech Wencel skończył, a ja zaczynam. Tadeusz Gajcy, walczący w umierającym mieście, otoczony trupami przyjaciół i nie mający wątpliwości że sam lada chwila znajdzie się wśród nich, zapewne miał co innego na głowie i w głowie, niż pisanie utworów o operacji aliantów w Normandii. Czy anonimowy poeta red. Wencla miał po 2001 roku nie napisać wiersza o zamachach na WTC, bo za 9 lat mogła wydarzyć się katastrofa samolotu w Polsce? Czy też napisanie poruszającego wiersza o WTC nakłada na poetę obowiązek pisania wierszy i o rodzimych katastrofach? Od ilu ofiar wzwyż? I od jakiej rangi? Czy jeśli zginął major, to może nie pisać – a jeśli pułkownik, to musi?Odpowiedzi na te pytania należy skodyfikować. Oto zadanie dla ulubionej partii portalu wPolityce.pl po wygranych wyborach. Po odciśnięciu serwatki, z tekstu „Smoleńsk w cieniu WTC” wynika, że autor zrównuje katastrofę lotniczą z Powstaniem Warszawskim. Jestem innego zdania, ale cóż... demokracja... Skoro jednak red. Wencel do sprawy katastrofy lotniczej z 2010r. wplata postać Tadeusza Gajcego, to chciałbym skorzystać z praw demokracji i wtrącić się, przypominając o ostatnich słowach poety. Według krytyka Bartłomieja Szleszyńskiego – portal culture.pl, Gajcy, pochodzący z bardzo katolickiego środowiska, „związany był z Konfederacją Narodu, organizacją skrajnie prawicową, kontynuującą przedwojenną działalność nacjonalistycznego ONR. W swojej publicystyce na łamach »Sztuki i Narodu« głosił poglądy zgodne z linią organizacji i pisma - negację wartości sztuki międzywojennej, podkreślanie dziejowej roli Polski, agitację na rzecz liryki zagrzewającej do boju”. (Istotnie - poglądy wymarzone dla Prawdziwych Patriotów. Ale nie należy przedwcześnie przywłaszczać sobie poetów - C.B) „W przeddzień Powstania, namawiany przez przyjaciół do opuszczenia Warszawy lub przynajmniej wstrzymania się od walk na pierwszej linii, odpowiedział: »Nie miałbym prawa pisać o powstaniu, gdybym nie był z bronią w ręku na pierwszej barykadzie«. Wyraził wówczas tylko jedno życzenie: »Chciałbym tylko, chciałbym mieć piękną śmierć«. W dniu 1 sierpnia 1944 r. Gajcy zanotował w swoim brulionie: »Boże, zaczęło się. Od Ciebie zależy wszystko!«" (blog Videofact).
Z okazji 65 rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, w lipcu 2009 roku Muzeum Powstania Warszawskiego zorganizowało koncert i wydało album pt. „Gajcy”, prezentując wiersze Tadeusza Gajcego w wykonaniach muzyków rockowych. Na płycie pojawił się również nie publikowany wcześniej utwór. Podczas ekshumacji ciała Tadeusza Gajcego, wiosną 1946r., rodzina znalazła zaciśniętą w jego pięści papierową torebkę, na której zanotował wiersz. Ostatni. Święty kucharz od Hipciego Wszyscy święci, hej, do stołu! W niebie uczta: polskie flaczki wprost z rynsztoków Kilińskiego! Salcesonów misa pełna, Świeże, chrupkie Pachną trupkiem: To z Przedmurza! Do godów, święci, do godów, Przegryźcie Chrystusem Narodów! Nie sądzę, żeby red. Wencel (uważający że Gajcy „miał łatwiej, bo wychował się w kulturze, którą rządził duch romantyków a nie Zygmunt Bauman”) chciał wiedzieć, co poeta przypuszczalnie odpowiedziałby na jego słowa. Bezpieczniej jest nie używać do brzękania szabelką poetów, których nie można już spytać o zdanie. Niech spoczywają w spokoju. Słuchaj tych głosów, bo po toś szczęśliwie
ocalon został w tragicznej potrzebie, byś chleb powszedni łamał sprawiedliwiej i żył za tamtych i za siebie lepiej. Tadeusz Gajcy, „Śpiew murów”
![]()
|
Joomla free themes by Lonex.


Zasmucony, ale i oniemiały z podziwu: nie spodziewałem się, że tak sprawnie z tragedii można zrobić groteskę, starannie omijam temat katastrofy lotniczej z 10 kwietnia 2010r. Jeśli jednak w scenografii groteski wiesza się portret poety z całkiem innej sztuki – czułbym się zaprzańcem, gdybym milczał.
Tadeusz Gajcy, walczący w umierającym mieście, otoczony trupami przyjaciół i nie mający wątpliwości że sam lada chwila znajdzie się wśród nich, zapewne miał co innego na głowie i w głowie, niż pisanie utworów o operacji aliantów w Normandii. Czy anonimowy poeta red. Wencla miał po 2001 roku nie napisać wiersza o zamachach na WTC, bo za 9 lat mogła wydarzyć się katastrofa samolotu w Polsce? Czy też napisanie poruszającego wiersza o WTC nakłada na poetę obowiązek pisania wierszy i o rodzimych katastrofach? Od ilu ofiar wzwyż? I od jakiej rangi? Czy jeśli zginął major, to może nie pisać – a jeśli pułkownik, to musi?











