Popularne artykuły
| TERA JA |
|
|
| Wpisany przez Cezary Bryka | |||
| czwartek, 25 sierpnia 2011 22:34 | |||
Śpiewać każdy może, trochę lepiej, lub trochę gorzej, ale nie oto chodzi, jak co komu wychodzi. Czasami człowiek musi, inaczej się udusi. Jak człowiek wierzy w siebie, to cała reszta to betka: nie ma takiej rury na świecie,której nie można odetkać. Wejść na estradę i zostać, cała reszta to rzecz prosta! (Jonasz Kofta / Jerzy Stuhr)
A TERA JA:
Sprawa dotyczyła wypowiedzi polityków PiS o kampanii PO "Polska w budowie", a konkretniej o wypowiedzi, że w Polsce "nic się nie zmieniło". Chodzi o konferencję prasową z 16 sierpnia, podczas której Adam Hofman i Tomasz Poręba komentowali ogłoszony w formie broszury program wyborczy PO „Polska w budowie". Politycy PiS widowiskowo wyrywali kartki z owej książeczki, punkt po punkcie oskarżając rząd o przypisywanie sobie sukcesów w inwestycjach, w których nie brał udziału. W pozwie PO zakwestionowała cztery konkretne inwestycje przytoczone przez PiS. Zdaniem szefa sztabu PiS, Tomasza Poręby, pozew był absurdalny. - Ja dawno nie słyszałem tak komicznej i absurdalnej tezy, żeby zaskarżać PiS do sądu o kłamstwo wyborcze za to, że PO źle rządzi. To znaczy, że sędzia będzie rozstrzygał, czy PO źle lub dobrze rządzi. Przecież to jest śmieszne. Tera ja, na chłopski rozum: sąd nie miał rozstrzygać, czy Po dobrze czy źle rządzi. Miał rozstrzygnąć, czy konkretne tezy przedstawione przez konkretnych polityków PiS odpowiadają prawdzie. - W sądzie PO chce toczyć kampanię wyborczą. W sądzie PO chce udowadniać, że Polska jednak jest w budowie, że Polska się modernizuje - oświadczył rzecznik PiS, Adam Hofman na konferencji prasowej w Sejmie - Pozew PO nie wybuduje żadnej drogi, nie wybuduje żadnej szkoły, przez ten pozew dzieci nie będą mieć lżejszych plecaków. Przez ten pozew w Polsce nic się nie zmieni - powiedział Hofman. Poinformował też, że w sądzie podczas rozprawy nie będzie ani przedstawicieli sztabu wyborczego PiS, ani ich pełnomocników. - Nie podejmiemy kampanii na sali sądowej. Nie będziemy chodzić do sądu, bo nie damy zamknąć ust Polakom, nie damy zamknąć ust opozycji. Tera ja: przyśpieszony tryb rozpatrywania skarg komitetów wyborczych wprowadzono dla ochrony partii i kandydatów, w sposób kategoryczny i na podstawie dokumentów, przed niezgodnymi z prawdą zarzutami. Na chłopski rozum proces sądowy polega na tym, że obie strony dostają szansę wykazania się dokumentami, dowodzącymi prawdy ich twierdzeń. Przy czym ciężar dowodu spoczywa na stronie oskarżonej o podanie nieprawdy. - Czy jeśli będziemy, a będziemy pytać o to, dlaczego dług Polski wzrósł, dlaczego nie ma głównych dróg na Euro 2012, dlaczego podniesiono podatki w Polsce, czy również będziemy wezwani do sądu i będziemy musieli się z tego tłumaczyć? - pytał szef sztabu PiS.Tera ja: raczej nie będą. A gdyby ktoś był na tyle naiwny żeby ich za takie pytania pozwać do sądu, to bez trudu udowodniliby, że dług Polski wzrósł, nie ma głównych dróg na Euro 2012, a podatki w Polsce podniesiono. Oczywiście lepiej by było, gdyby ktoś pofatygował się do sądu, żeby to wyjaśnić. Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że sztabowcy PiS Tomasz Poręba i Adam Hofman nie mówili prawdy na konferencji prasowej i dał politykom PiS 48 godzin na przeproszenie komitetu PO w TVN 24, a także kazał im wpłacić 10 tys. zł na hospicjum w Krakowie. Na podstawie okazanych przez pełnomocnika PO dokumentów, sąd zakazał też politykom PiS rozpowszechniania czterech zakwestionowanych w pozwie informacji. Polityków PiS na posiedzeniu sądu nie było, ponieważ zgodnie z obietnicą protestowali przeciw ''rozgrywaniu kampanii politycznej w sądzie''. Tera ja: wprawdzie przepisy o postępowaniu nieprocesowym, jakim jest postępowanie w trybie wyborczym, nie precyzują dokładnie wymagania obecności strony pozwanej - jednak jej nieobecność budzi podejrzenia... ćśśśśś... - To jest w gruncie rzeczy próba ograniczenia wolności słowa – rutynowo skomentował wyrok prezes PiS, Jarosław Kaczyński, a na spotkaniu z radomskimi wyborcami dodał: - Prawdopodobnie nie będziemy się odwoływać, protestujemy natomiast przeciwko czepianiu się słów, szczegółów. Tera ja: hi hi hi! - 95 inwestycji jest nadal zakwestionowanych przez nas i Platforma nie zgłasza do nich żadnych pretensji – ucieszył się Adam Hofman – Czy jakościowo zmienia to cokolwiek? Tera ja: i o to chodzi. Zmienia. Bo jeśli cztery informacje były niezgodne z prawdą, to i pozostałe tracą wiarygodność. Jak powiedziała pełnomocnik PO: - Wyrok pokazuje, że ta konferencja prasowa była oparta na nieprawdziwych informacjach. W czwartek 25 sierpnia odbyła się sesja Rady Warszawy, na której radni mają zadecydować między innymi o sprzedaży Stołecznego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej. Na sali obrad zebrał się spory tłumek z hasłami na transparentach przeciwnymi prywatyzacji, m.in. "Nie dla sprzedaży SPEC", oraz zwolenników decyzji o sprzedaży miejskiej spółki. Wystąpienia radnych były przerywane okrzykami z widowni.Było tak: w lipcu władze miasta ogłosiły, że 85 procent akcji w przedsiębiorstwie kupi koncern Dalkia, pozostałe 15 proc. akcji zostanie nieodpłatnie przekazane pracownikom przedsiębiorstwa. Umowa między miastem a inwestorem jest warunkowa. Wymaga zgody Rady Warszawy oraz Komisji Europejskiej. Członkowie PiS złożyli na początku czerwca w warszawskim ratuszu wniosek ws. referendum: chcą, by warszawiacy wypowiedzieli się nt. prywatyzacji SPEC-u, podwyżek cen biletów komunikacji miejskiej, podwyżek opłat za wodę i za odprowadzanie ścieków, a także za żłobki. Politycy warszawskiego PiS proponują, by referendum odbyło się w dniu wyborów parlamentarnych. 2 sierpnia warszawskie PiS złożyło do ratusza wymagane podpisy do wniosku o przeprowadzenie referendum. Żeby referendum mogło się odbyć, konieczne jest poparcie co najmniej 10% uprawnionych do głosowania w Warszawie, czyli ponad 130 tys. podpisów. Pod wnioskiem PiS podpisało się ponad 150 tys. osób. - Równo dwa miesiące temu informowaliśmy o rozpoczęciu kampanii zbierania podpisów. Akcja ta spotkała się z ogromnym odzewem mieszkańców Warszawy. Zebraliśmy 151 tys. 65 podpisów osób, które domagają się przeprowadzenia referendum w zasadniczych sprawach, m.in. sprzedaży SPEC oraz podwyżek cen biletów komunikacji miejskiej - powiedział na konferencji prasowej przed Ratuszem były szef CBA Mariusz Kamiński. Weryfikacja podpisów trwała do środy. Blisko 30% głosów okazało się nieważne z powody błędów w podawanych danych osobowych. Błędy udało się ustalić, bo ratusz dysponował bazą numerów PESEL i spisem wyborców. Podpisy weryfikował sztab powołanych specjalnie do tego zadania urzędników. Jednak decyzje o skreślenie wadliwych wpisów podejmowała komisja nadzwyczajna złożona z przedstawicieli wszystkich klubów radnych (PO, PiS, SLD). - Tych podpisów nie powinni w ogóle weryfikować urzędnicy Hanny Gronkiewicz-Waltz. Można podejrzewać, że nie są w tej sprawie bezstronni. To tak, jakby stado wilków sprawdzało listę owiec - skomentował warszawski poseł PiS, Karol Karski. - PiS ściągnął na obrady komisji byłego wiceszefa CBA Ernesta Bejdę. Przedstawiony jako ekspert przekonywał nas, że liczy się intencja, a nie prawidłowość podpisów pod referendum – relacjonowali radni Platformy Najczęstsze błędy, to: źle wpisane nazwisko (mężatki podawały jeden człon nazwiska zamiast dwóch), zdrobnienie imienia i zły PESEL. - Warszawiacy, podpisując się pod naszą petycją, opowiedzieli się za referendum. Błąd w nazwisku czy zdrobnienie imienia nie powinny być powodem do odrzucenia takiego głosu - przekonywał radny PiS Michał Grodzki. - Blisko 10 tys. podpisów powtarzało się, co wychwycił nasz system komputerowy - wylicza wiceprzewodnicząca Rady Warszawy, Ligia Krajewska (PO) – Z innych kart dowiedziałam się, że niemal wszyscy mieszkańcy jednego z bloków są rzekomo zameldowani w jednym z mieszkań. Na listach dopatrzono się nazwisk nieletnich. Najmłodszy przeciwnik prywatyzacji SPEC ma trzy miesiące, kolejny 1,5 roku, jest też ośmiolatek. - Liczba nieletnich sięgnie pewnie kilkuset - poinformował rozmówca „Gazety Stołecznej”.. - Podpisywały się całe rodziny, babcia, dziadek, rodzice. Jako mocno zaangażowani w ideę wpisywali też dzieci, stało się coś strasznego? - pytał szef radnych klubu PiS Maciej Wąsik. Pod listami były też nazwiska 13 osób, które zmarły przed akcją PiS. - Część osób odeszła już po podpisaniu wniosku, cóż, ludzie umierają – oświadczył Maciej Wąsik. Kilkanaście list trzeba oddać do sprawdzenia specjalistom: wyglądają na sygnowane jedną ręką. Te same osoby pojawiają się na iluś listach. Rekordzista aż dziewięć razy. O podejrzanych przypadkach komisja radnych najpewniej zawiadomi prokuraturę. - To była akcja masowa, część poparcia przyszła pocztą, stąd pomyłki. Jeśli PO chce odsyłać do prokuratury staruszkę z 1929 r., która wpisała zmarłego męża rocznik 1925, to proszę bardzo – zgodził się Maciej Wasik. Przygotowany przez radnych Prawa i Sprawiedliwości wniosek odrzucono: nie było pod nim wymaganych 134 tysięcy podpisów. PiS złożył ich w ratuszu ponad 151 tysięcy, jednak błędy zawierało około 40 tysięcy podpisów. O fiasku akcji przesądziła duża liczba podpisów osób spoza Warszawy. A wymóg jest taki: podpisujący musi figurować w stołecznym spisie wyborców. - Nie zgadzamy się z kryteriami weryfikacji podpisów. Sprawę oddamy do sądu administracyjnego - zapowiedział Maciej Wąsik. Część stołecznych polityków twierdzi, że PiS rozważa kolejną zbiórkę podpisów: tym razem pod referendum za odwołaniem Gronkiewicz-Waltz. Tera ja. Uważam, że jedno zdanie z zacytowanej na wstępie piosenki, mianowicie: „NIE MA TAKIEJ RURY NA ŚWIECIE, KTÓREJ SIĘ NIE DA ODETKAĆ” jest błędne.
|
Joomla free themes by Lonex.


Śpiewać każdy może, trochę lepiej, lub trochę gorzej, ale nie oto chodzi, jak co komu wychodzi.
Chodzi o konferencję prasową z 16 sierpnia, podczas której Adam Hofman i Tomasz Poręba komentowali ogłoszony w formie broszury program wyborczy PO „Polska w budowie". Politycy PiS widowiskowo wyrywali kartki z owej książeczki, punkt po punkcie oskarżając rząd o przypisywanie sobie sukcesów w inwestycjach, w których nie brał udziału.
- W sądzie PO chce toczyć kampanię wyborczą. W sądzie PO chce udowadniać, że Polska jednak jest w budowie, że Polska się modernizuje - oświadczył
- Czy jeśli będziemy, a będziemy pytać o to, dlaczego dług Polski wzrósł, dlaczego nie ma głównych dróg na Euro 2012, dlaczego podniesiono podatki w Polsce, czy również będziemy wezwani do sądu i będziemy musieli się z tego tłumaczyć? - pytał szef sztabu PiS.
- To jest w gruncie rzeczy próba ograniczenia wolności słowa – rutynowo skomentował wyrok
W czwartek 25 sierpnia odbyła się sesja Rady Warszawy, na której radni mają zadecydować między innymi o sprzedaży Stołecznego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej. Na sali obrad zebrał się spory tłumek z hasłami na transparentach przeciwnymi prywatyzacji, m.in. "Nie dla sprzedaży SPEC", oraz zwolenników decyzji o sprzedaży miejskiej spółki. Wystąpienia radnych były przerywane okrzykami z widowni.











Komentarze
Np. jeśli powiem: jabłko, gruszka, śliwka, pies, czereśnie i wiśnie to owoce łatwo jest (na podstawie psa) udowodnić, że się mylę. Tak, co do psa się mylę ale cała reszta to prawda.
W tym przypadku jest tak samo i ma rację Hofman twierdząc, że zostało 95 inwestycji.
PO umieściło w swojej książeczce również inwestycje w mieście, w którym żyję. ONI z tymi inwestycjami nic wspólnego nie mają. Kłamią.
Ale twierdzę, że stawiając komuś publicznie jakikolwiek zarzut,należy każde słowo zweryfikować. a jeśli już zdarzyła się wpadka, to podkulić ogon, przyznać rację - i postarać się udowodnić, że inne zarzuty są prawdziwe.
Natomiast zachowanie przedstawicieli PiS-u, czyli wmawianie że chodzi o coś innego niż to o co chodzi moim zdaniem jest niedopuszczalne. I tylko to krytykuję.
Nie twierdzę, że tak było. Twierdzę, że nie wiemy.
Ale podkreślam jeszcze raz: nie chodzi mi o meritum. Chodzi mi o sposób reagowania, wskazujący (lub udający że wskazuje) na kompletnie niezrozumienie prawa. I litery, i, za przeproszeniem, ducha.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.