Popularne artykuły
| BANKIERZY PANA BOGA |
|
|
| Wpisany przez Jozefina Bakier | ||||||||||
| czwartek, 05 maja 2011 08:28 | ||||||||||
Strona 1 z 5 Część I Zadaliśmy sobie jednakowoż trud oszacowania kwot płynących owymi strumieniami do „czarnej dziury”, a w szczególności:
Ofiary wiernych (przychody Kościoła z tytułu wykonywania posług religijnych) 1. Taca Jak podaje Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego (ISKK), w Polsce żyje około 35 mln wyznawców katolicyzmu. Z przeprowadzanych w ostatnich latach akcji obliczania frekwencji podczas niedzielnych mszy wynika, że uczestniczy w nich średnio 45–47 proc. wiernych, czyli ponad 16 mln osób. Ile zostawiają na tacy? Sondaże mówią, że około 10 proc. biorących udział w tych nabożeństwach nie daje ani grosza. Zakładając, że ofiarność pozostałych kształtuje się na poziomie 2 zł od osoby, w każdą niedzielę do kościelnej kasy wpływa około 28,8 mln zł, co daje rocznie (uwzględniając dni świąteczne) ponad 1,6 miliarda złotych. 2. Chrzest, Pierwsza Komunia, bierzmowanie, śluby, pogrzeby Według danych ISKK, w 2005 r. w polskim kat. Kościele: ochrzczono ponad 350 tys. dzieci, a Pierwszą Komunię przyjęło prawie 500 tys. Minimalne stawki za te obrządki wynoszą odpowiednio 100 i 70 zł. Bilans: około 70 mln zł; bierzmowanie około 24 mln zł (przy średniej składce 50 zł od osoby); udzielono prawie 160 tys. ślubów. Przy minimalnej opłacie 500 zł dostarczyły parafiom około 80 mln zł. Zmarło prawie 370 tys. osób (dane GUS). Statystycznie, 93,7 proc. z nich było katolikami (według ISKK), co przekłada się na około 345 tys. pogrzebów z udziałem księdza, inkasującego około 700 zł. Suma: około 241,5 mln zł. 3. Kolęda Polacy żyją w ramach około 14 mln gospodarstw domowych, z czego 4,7 mln to gospodarstwa wiejskie – podaje GUS. Pamiętając, że 93,7 proc. społeczeństwa przyznaje się do katolicyzmu, chodzącego po kolędzie księdza powinno przyjąć: w miastach – 8,7 mln rodzin, we wsiach – 4,4 mln. To oczywiście teoria, bo „skuteczność” w miastach kształtuje się na poziomie 50 proc. (przy średniej ofiarności 50 zł). W parafiach wiejskich księdza przyjmuje 90 proc. zobowiązanych wyznawaną wiarą rodzin, a statystyczna „koperta” zawiera 30 zł. Zatem orientacyjne wpływy z kolędy wynoszą: 217,5 mln zł (miasto) plus 118,8 mln zł (wieś), czyli ponad 336 mln zł. Podsumowując: wierni kat. Kościoła zasilają portfele jego 29,5 tys. księży (w tym 5,7 tys. zakonników) kwotą grubo przekraczającą 2,4 miliarda złotych rocznie, czyli średnio 81,3 tys. zł dla jednego duchownego. W rozbiciu na parafie (w Polsce jest ich około 10,1 tys.), średnia wynosi prawie 240 tys. zł na każdą placówkę na rok.Dla rzetelnego rachunku należy ją uzupełnić m.in. o:
Na zmarłych w ogóle zarabia się znakomicie. Administratorzy większości z ponad 11 tys. Cmentarzy wyznaniowych mają stawki na wszystko: począwszy od wjazdu samochodu (20–50 zł), aż po wydanie zgody na postawienie nagrobka (100–300 zł). Uwzględniając tylko „świeże” pogrzeby, do kas zarządzanych przez Kościół nekropolii wpływa rocznie grubo ponad 170 mln zł. Pomijając już w naszym zestawieniu dochody z poświęcenia obiektów (biskup nie schodzi poniżej 1000 zł) oraz pieniądze trafiające do sądów biskupich, rozpatrujących rocznie około 25 tys. spraw (przede wszystkim rozwodowych, gdzie minimalne „wpisowe” jest równe miesięcznej pensji wnioskodawcy), sumujmy ponownie: 2,4 mld zł plus około 570–600 mln zł daje kwotę bardzo bliską 3 miliardów złotych rocznie. Czyli – przeciętnie – około 100 tys. zł na jednego duszpasterza i 300 tys. zł na statystyczną parafię. Naturalnie, mylące byłoby mniemanie, że wspomniane 3 mld zł to „kieszonkowe” duszpasterzy, mogące służyć wyłącznie konsumpcji i zaspokajaniu zachcianek. Oprócz opłat na utrzymanie świątyń i budynków parafialnych (energia elektryczna, gaz, woda, telefon) oraz pensji pracowników kościelnych, jedną lub dwie „tace” w miesiącu (kwestie te regulują zarządzenia biskupów) przeznacza się na cele pozaparafialne:
Każda parafia rozlicza się z przychodów i kosztów na swój własny sposób. Nie ma też ujednoliconego standardu sprawozdawczości finansowej w poszczególnych diecezjach. Generalnie rzecz biorąc, zarówno parafie, jak i kurie biskupie nie ujawniają sprawozdań finansowych. Chlubnym w tej dziedzinie wyjątkiem jest: licząca zaledwie 724 „dusze” parafia w Topolnie (diecezja pelplińska), której proboszcz – ksiądz kanonik Andrzej Regent – podaje szczegółowo, że w 2006 r. przychód parafii wyniósł 65 tys. zł (najważniejsze w tym bilansie pozycje to: 27,7 tys. zł z niedzielnej „tacy”; 10 tys. zł – „dar ołtarza, skarbonka, zbiórki”; po 6,3 tys. zł – kolęda i opłaty cmentarne; 5,1 tys. zł – ofiary od chorych; 4,8 tys. zł – intencje mszalne). Przy łącznym koszcie funkcjonowania parafii (wynagrodzenia, media, ZUS, eksploatacja samochodu itp.) w kwocie 49,3 tys. zł i 9,1 tys. Zł wydatków „pozaparafialnych” (m.in. 2,9 tys. zł na kurię biskupią, 1,5 tys. zł – seminarium diecezjalne, 1,2 tys. zł – Katolicki Uniwersytet Lubelski) ks. Regentowi zostało w kasie – jak twierdzi – 4,7 tys. zł. Oczywiście, 724 dusze to jedna z najmniejszych parafii. Bywają przecież i takie po 15 i 20 tys. dusz. Zdecydowanie bardziej wstrzemięźliwa w detalach archidiecezja lubelska deklaruje, że w 2006 roku wydatkowała 14,8 mln zł (10,4 mln zł to wydatki kurii metropolitalnej, 1,8 mln zł – Caritasu, 1,2 mln zł – seminarium duchownego, a 1,3 mln zł przeznaczono na „utrzymanie domu księży emerytów i systematyczną wypłatę comiesięcznych zapomóg dla starszych i chorych kapłanów”). Saldo w skarbcu abpa Józefa Życińskiego wyrażało się na koniec 2006 r. drobną kwotą 230 tys. zł.
|
Joomla free themes by Lonex.


Finanse polskiego kat. Kościoła nie podlegają żadnej kontroli społecznej bądź państwowej i są najpilniej strzeżoną tajemnicą. W państwie demokratycznym jest to absolutnie niedopuszczalne.
Podsumowując:
Każda parafia rozlicza się z przychodów i kosztów na swój własny sposób. Nie ma też ujednoliconego standardu sprawozdawczości finansowej w poszczególnych diecezjach.
Komentarze
Finanse Kościoła w Polsce stanowią modelowy przykład szarej strefy. Zbyt szeroki jest zakres zwolnień podatkowych kuszących do zakładania tzw. pralni, nie istnieje wymóg księgowania ofiar i datków (ustawa z 15 lutego 1992 r.). Brak stałych pensji duchownych sprawia, że muszą oni utrzymać się na wolnym rynku ”sprzedaży” sakramentów (msze, pogrzeby, chrzty, śluby). Stąd znane wiernym śrubowanie stawek, przy równoczesnym zaprzeczaniu, że one w ogóle istnieją (abp Życiński). W mentalności księży ta parafia jest lepsza, w której można więcej zarobić i vice versa.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.