Popularne artykuły
| GLOBALNY SZWINDEL |
|
|
| Wpisany przez Jozefina Bakier | |||
| poniedziałek, 16 maja 2011 00:05 | |||
|
Inside Job jest nie tylko rekonstrukcją pewnego stanu faktycznego, ale także interwencją polityczną, filmowym „J’accuse!” („Oskarżam!”) skierowanym pod adresem osób odpowiedzialnych za katastrofalną sytuację ekonomiczną, w jakiej ciągle się znajdujemy (nie wiadomo, jak długo potrwa recesja i jaka będzie jej dynamika) od 2008 roku. Opowieść zaczyna się jednak w Islandii, gdzie demokracja funkcjonowała bez zarzutu, a system bankowy był godny naśladowania. Dopóki rząd nie postawił na deregulację sektora finansowego, dopuszczając do fuzji największych banków. To był wstęp do krachu islandzkiej gospodarki. Ferguson dowodzi, że ten sam mechanizm – tyle że na większą skalę – zadziałał w USA, gdzie zmniejszanie kontroli nad sektorem finansów postępowało od niemal 30 lat. Powiązania świata finansjery i polityki, uwikłanie rzekomo niezależnych ekspertów w pracę na rzecz banków, których działalność powinni rzetelnie oceniać, a także styl życia ludzi z Wall Street – to wszystko doprowadziło do powstania wynaturzonego systemu, który musiał runąć. Deregulacja rozpoczęła się za rządów Reagana pogwałceniem ustawy, która zabraniała bankom oszczędnościowym angażować się w działalność inwestycyjną. Konsekwentnie kontynuowana była przez administracje obu Bushów i Clintona. Wzrosła korupcja i przestępstwa finansowe. Rigss Bank prał brudne pieniądze Pinocheta, Credit Suisse przekazywał środki na irański program nuklearny, Citibank wyprowadził z Meksyku 100 mln dol. z handlu narkotykami. Film momentami sugeruje, że samo ponowne uregulowanie systemu rozwiązałoby większość problemów. Choć rola deregulacji rynków finansowych jest nie do przecenienia, to nie można rozpatrywać jej w oderwaniu od wzrostu nierówności dochodowych i majątkowych w Stanach. Od czasów Nixona średnie płace realne właściwie stoją tu w miejscu, a wielkość majątku znajdująca się w rękach 1% najbogatszych ciągle rośnie. Niskie płace i konieczność finansowania konsumpcji z długu były, obok świadomej spekulacji banków, drugim czynnikiem pompującym bańkę spekulacyjną kredytów subprime – film sygnalizuje również te kwestie. Pod koniec lat 90. wymyślono sekurytyzację, czyli nowe produkty spekulacyjne, łączące kredyty hipoteczne z innymi kredytami, które sprzedawano inwestorom jako pewne i bezpieczne, choć wcale takie nie były. Zyski bankierów szły w miliardy, chciwość rosła. Maklerzy grali na Wall Street przeciwko swoim klientom. Tych, co ostrzegali przed nieuchronną katastrofą, wyrzucano z pracy albo pozbawiano premii. Bankierzy, politycy, ekonomiści, urzędnicy – wszyscy ci, którzy zgodzili się wystąpić przed kamerą, plączą się w zeznaniach, zasłaniają brakiem pamięci, idą w zaparte albo po prostu udają idiotów. Ekonomiści korzystając z kapitału symbolicznego, jaki daje etat na prestiżowej uczelni, produkowaną przez siebie „wiedzą” usprawiedliwiali dalsze deregulacje i przekonywali opinię publiczną, jak wspaniałe perspektywy rysują się przed gospodarką opartą na spekulacji i długu. Hojnie odwdzięczały im się za to najpotężniejsze instytucje systemu finansowego, czy to synekurami w radach nadzorczych i stanowiskami w zarządach, czy to opiewającymi na setki tysięcy dolarów honorariami za napisanie kilkudziesięciostronicowego raportu. Obraz skorumpowania akademickiej ekonomii w Stanach jest zupełnie porażający, tak samo jak cyniczna bezczelność samych ekonomistów, którzy nie widzą żadnego problemu w swoim postępowaniu i są szczerze zdziwieni, że ktokolwiek ma problem z tym, że za raporty wychwalające deregulacje bankowe płacą im sami bankierzy. Są wreszcie świadkowie oskarżenia – niezależni eksperci, nieskorumpowani ekonomiści od dawna przestrzegający przed kryzysem (Nouriel Roubini), finansiści i politycy dystansujący się – w mniejszym na ogół niż większym stopniu – od neoliberalizmu (George Soros, Dominique Strauss-Kahn), działacze społeczni i ofiary kryzysu. Choć wywód Fergusona nie pozostawia wątpliwości, że duża część postawionych przez niego w stan oskarżenia osób odpowiada za kryzys nie tylko w sensie moralnym i politycznym, ale także prawnym, poza ekranem nie spadł im włos z głowy. Ferguson pokazuje, że duża część interesów wśród pracowników najbardziej prestiżowych instytucji finansowych załatwiana jest w towarzystwie luksusowych prostytutek i z kilogramami kokainy. Służby policyjne, gdyby tylko miały taką polityczną wolę, bardzo łatwo mogłyby skłonić ludzi zaangażowanych w tak ryzykowne rozrywki do mówienia. Ale takiej politycznej woli nie ma. Za kryzys zapłacili wszyscy amerykańscy podatnicy – a bankierzy świetnie na nim zarobili. Państwo wyrównało poniesione przez nich straty, nie dostając praktycznie nic w zamian. Zaraz po tym, jak banki zainkasowały miliony dolarów państwowej pomocy, ich szefostwo wypłaciło sobie sute premie. W 2009 r., kiedy bezrobocie było najwyższe od 17 lat, Morgan Stanley wypłacił pracownikom ponad 14 mld dol., a Goldman Sachs ponad 16 mld. W 2010 r. premie były jeszcze większe. W administracji Baracka Obamy posady otrzymali ludzie odpowiedzialni za kryzys. Do tej pory nikomu nie postawiono zarzutów kryminalnych. Nikogo nie zatrzymano. Ludzie, którzy doprowadzili cały system gospodarczy na skraj przepaści, mają się świetnie. Trochę musieli się tłumaczyć w mediach, złożyli zeznania przed Kongresem – za kilkadziesiąt milionów dolarów nie takie rzeczy można wytrzymać. Źródła : Rzeczpospolita , Krytyka Polityczna , Polityka
Jeżeli film się nie wyświetla kliknij LINK
|
Joomla free themes by Lonex.


Światowy kryzys ekonomiczny z 2008 r. kosztował świat kilkadziesiąt bilionów dolarów. Pozbawił pracy 30 mln osób i podwoił dług narodowy USA. Ludzie potracili majątki, spadła wartość ich nieruchomości. Czy największe od czasu Wielkiego Kryzysu załamanie rynków finansowych w 2008 r. było przypadkiem? A jeśli nie, czy można było temu zapobiec? Na oba te pytania twórcy nagrodzonego Oscarem dokumentalnego filmu pt.: „Inside Job” Charlesa Fergusona znają odpowiedzi, pokazują przyczyny globalnej recesji, a przedstawione przez nich fakty szokują.
Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.